Strona główna / Recenzje literackie / Proza / Sensacja / C. J. Roberts, Dotyk ciemności

C. J. Roberts, Dotyk ciemności

„Dotyk ciemności” C. J. Roberts to nie jest żaden wymagający erotyk ani skandalizująca, mroczna powieść porno – to ordynarny popis najgorszych, najbardziej obrzydliwych perwersji, których nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby doświadczyć ani oglądać. Naiwniacy mogliby teoretycznie szukać tu „bezwzględnego penetrowania najciemniejszych zakamarków ludzkiej psychiki” czy głębokich pytań o granice między nienawiścią a oddaniem. Rzeczywistość okazuje się jednak banalna i prymitywna: to perfidne epatowanie czystym okrucieństwem.

Fabuła kręci się wokół Caleba – człowieka o przeszłości naznaczonej traumą, która ma usprawiedliwiać fakt, że wyzuł się z jakichkolwiek ludzkich odruchów. Zwyrodnialec uprowadza osiemnastoletnią Livvie, aby wyszkolić ją na seksualną niewolnicę i uczynić z niej narzędzie zemsty. Ten zasygnalizowany na początku wątek kryminalny daje fałszywą nadzieję na jakąkolwiek intrygę – szybko zostaje jednak porzucony na rzecz totalnej, psychicznej i fizycznej rzezi. Od pierwszych stron rusza brutalna tresura, w wyniku której dziewczyna – według absurdalnej narracji autorki wciągnięta w „niebezpieczną grę” – całkowicie podporządkowuje się swojemu prześladowcy. Caleb – wyszkolony potwór w ludzkiej skórze o impulsach zdegradowanych do skrajnie prymitywnego, pozbawionego empatii wzorca zachowania – czerpie podniecenie ze strachu oraz zadawania bólu dziecku. Ta historia to ciężkie studium zniewolenia niewinnej ofiary i perfidnej gry, którą prowadzi z nią wyrachowany, bezwzględny manipulator.

Choć fabułę napędza wyłącznie zwierzęce pożądanie, C. J. Roberts bezczelnie próbuje wmówić czytelnikowi, że między bohaterami rodzi się autentyczna bliskość. Próba przemycenia tezy, że z tak skrajnej patologii może wykiełkować prawdziwa relacja, budzi kategoryczny opór. Powiedzmy to wprost: nazywanie „miłością” układu ufundowanego na permanentnym gwałcie, torturach i totalnym osaczeniu stanowi jawną kpinę z inteligencji czytelnika. Lektura staje się nie do zniesienia, gdy zmuszeni jesteśmy śledzić bezwzględne łamanie psychiki zdezorientowanej nastolatki, odzieranej z godności aż po całkowite upodlenie i moment, w którym zaczyna błagać o szybką śmierć.

Zgłębianie kolejnych stron wymagało ode mnie gigantycznego samozaparcia i wręcz żelaznej odporności psychicznej. Czytałam je z rosnącym niedowierzaniem i wstrętem, sprawdzając, jak daleko autorka potrafi się jeszcze posunąć w detalicznych opisach znęcania się nad bezbronną dziewczyną. Te sceny nie mają nic wspólnego z literackim dreszczykiem emocji – wywołują głęboki sprzeciw, a momentami wręcz fizyczny odruch wymiotny. Wyrafinowane kary dławią oddech, a wszechobecne, obezwładniające zło połączone z absolutną bezradnością ofiary sprawia, że obcowanie z taką literaturą staje się drogą przez mękę.

Zmieciona z planszy obietnica głębi psychologicznej ustępuje miejsca prymitywnemu festiwalowi sadyzmu, nieudolnie przebranemu w piórka literatury obyczajowej. Bezkarny marketing literacki, który romantyzuje syndrom sztokholmski i próbuje sprzedać drastyczną przemoc seksualną pod modną banderolą „mrocznego romansu”, jest nie tylko głęboko niesmaczny, ale wręcz społecznie niebezpieczny. To bezapelacyjnie jedna z najgorszych, najbardziej toksycznych i odpychających książek, z jakimi kiedykolwiek miałam nieszczęście się zetknąć – i o której chciałabym jak najszybciej zapomnieć.

Autor: C. J. Roberts
Tytuł: Dotyk ciemności

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2011

(UH)

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *