Strona główna / Recenzje literackie / Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych

Olga Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych

„Prowadź swój pług przez kości umarłych” Olgi Tokarczuk to nie jest zwykły kryminał. To hipnotyzujący, mroczny eko-thriller i bezkompromisowa opowieść o buncie jednostki, która rzuca wyzwanie bezdusznemu systemowi. Sam tytuł, zaczerpnięty z twórczości Williama Blake’a – wizjonera i prekursora angielskiego romantyzmu – idealnie zapowiada mistyczny, gęsty klimat tej powieści.

Akcja zamarza w surowych realiach Kotliny Kłodzkiej, w odciętej od świata osadzie na wietrznym Płaskowyżu. To tutaj mieszka Janina Duszejko: była inżynier mostów, obecna emerytka, lokalna nauczycielka angielskiego, wegetarianka i pasjonatka astrologii. Duszejko to postać totalnie z innego świata. Cierpi na uczulenie na słońce, przez co najchętniej żyłaby w wiecznym Zmierzchu, a wolne chwile spędza na analizowaniu horoskopów i tłumaczeniu poezji Blake’a z dawnym uczniem.

Bohaterka gardzi swoim imieniem – wolałaby nazywać się Bożygniewa lub Imtrud. Ma też specyficzny dar: ludziom i zwierzętam nadaje własne miana według ich głębokich cech. I tak jej sąsiad, Światopełk Świerszczyński, staje się Matogą, a brutalny kłusownik – Wielką Stopą.

Otoczenie widzi w niej nawiedzoną wariatkę, a pierwszoosobowa narracja wrzuca nas prosto w jej głowę. Duszejko żyje w świecie zdominowanym przez mężczyzn dotkniętych „autyzmem testosteronowym” – samotników unikających komunikacji i empatii. Kiedy okolicą wstrząsa seria brutalnych morderstw lokalnych myśliwych, kobieta wysnuwa radykalną teorię: to zwierzęta wzięły odwet na swoich oprawcach. Krwawą serię rozpoczyna śmierć Wielkiej Stopy, który dławi się kością ukłusowanej sarny. To właśnie w jego domu Duszejko odkrywa tajemnicze zdjęcie, które daje początek Złemu.

W tym miejscu ujawnia się prawdziwy majstersztyk i przewrotność konstrukcji tej powieści. Tokarczuk genialnie wywraca do góry nogami klasyczny schemat kryminału, buduje narrację tak sugestywnie, że jako czytelnicy zaczynamy w to „szaleństwo” wierzyć. Autorka stosuje genialny zabieg z niewiarygodnym narratorem – usypia naszą czujność i sprawia, że patrząc na świat przez filtr horoskopów oraz empatii do saren, ignorujemy ewidentne czerwone flagi.

Ta przewrotność schodzi aż na poziom języka. To, co na początku wydaje się tylko dziwactwem edytorskim – pisanie wyrazów takich jak Zmierzch, Płaskowyż, czy Złe wielką literą – okazuje się kluczem do struktury psychicznej bohaterki. Tokarczuk za pomocą samej typografii tworzy alternatywny system wartości. Podnosi status zwierząt i zjawisk natury do rangi świętości, jednocześnie degradując ludzkie, biurokratyczne instytucje.

Autorka serwuje nam literackie mięso najwyższej próby – surową formę, ciężkie dialogi i duszny, realistyczny klimat prowincji. Gra z oczekiwaniami czytelnika trwa do samego końca, a finałowy twist brutalnie zmusza nas do zadania sobie pytania: komu tak naprawdę kibicowaliśmy przez całą powieść i gdzie leży granica między walką o sprawiedliwość a czystym szaleństwem?

Dla mnie? Książka genialna, prowokująca i absolutnie bezkompromisowa.

Autor: Olga Tokarczuk
Tytuł: Prowadź swój pług przez kości umarłych
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2019

(UH)

Tagi:

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *