Strona główna / Recenzje / Proza / Romans / Katarzyna Kelder, Kate

Katarzyna Kelder, Kate

W swojej powieści Katarzyna Kelder serwuje czytelnikowi duszny, toksyczny klimat, który czyni „Kate” pozycją trudną w odbiorze. To emocjonalne żmijowisko, w którym lojalność nie istnieje. Fabuła ogniskuje się wokół bohaterki napędzanej egoistyczną potrzebą adrenaliny – postaci, która bez mrugnięcia okiem zdradza swoja powierniczkę i najlepszą przyjaciółkę, przejmując jej szkolną miłość w najmniej spodziewanym momencie.

Nowa relacja błyskawicznie ewoluuje z fascynacji w zaborczą obsesję. Kate, spychana na boczny tor, powoli traci tożsamość, doświadczając kolejnych zdrad i upokorzeń. Kierując się karkołomną logiką, uznaje, że lekarstwem na rozpadający się związek będzie dziecko. Od tego momentu trafiamy na emocjonalny rollercoaster: od chwil zachwytu i wstydu, aż po mroczne stadium przemocy domowej, stalkingu i ucieczki.

Najbardziej porusza fakt, że cierpienie i poniżenie, których Kate doznawała od swojej „wielkiej miłości”, potrafi teraz bez zahamowań wymierzać nowemu partnerowi. Jakby szczerość i oddanie przestały mieć dla niej znaczenie. Żądna wrażeń, wikła się w kolejne, momentami wręcz odpychające romanse. Najbardziej uderza jednak jej cynizm – bohaterka przekonuje nas, że ta pogoń za prymitywnym uczuciem odbywa się w imię dobra dziecka.

Ostatnia relacja Kate, w jej mniemaniu idealna, zadziwia pokrętnym przesłaniem. Sugeruje ono, że każdy koszt jest wart poniesienia: odizolowanie partnera od rodziny, rezygnacja z siebie, odrzucenie dumy czy błaganie na kolanach o akceptację związku. Wszystko to dzieje się na oczach dziecka, które widzi krzywdę matki. Finałowa „laurka” od córki, doceniającej trud Kate włożony w ratowanie rodziny, zamiast wzruszać – wprawia w osłupienie.

Lektura „Kate” pozostawia po sobie gorzki niesmak i prowokuje do postawienia fundamentalnego pytania: czy w dzisiejszym świecie takie wartości jak uczciwość, lojalność oraz cicha, spokojna miłość przestały już wystarczać? Czy naprawdę staliśmy się zakładnikami „emocji na granicy utraty tchu”, które usprawiedliwiają każdą krzywdę wyrządzoną drugiemu człowiekowi? Historia opisana przez Katarzynę Kelder zdaje się sugerować, że spokój jest nudny, a prawdziwe życie zaczyna się dopiero tam, gdzie kończy się zdrowy rozsądek i elementarny szacunek do bliskich. To smutna diagnoza współczesnych relacji, w których toksyczna ekscytacja wygrywa z autentycznym przywiązaniem.

Autor: Katarzyna Kelder
Tytuł: Kate
Wydawnictwo: Lava
Rok wydania: 2026

(UH)

Tagi:

3 komentarze

  • Mam wrażenie, że ta recenzja całkowicie mija się z prawdziwym przekazem tej książki.

    To nie jest historia o gloryfikowaniu egoizmu, tylko o przetrwaniu. O kobiecie, która została zepchnięta do granic i musiała podejmować decyzje, których nikt „w bezpiecznym życiu” nie chce nawet rozważać. Nazwanie tego płytkim egoizmem to ogromne uproszczenie.

    Ten „egoizm”, który tak łatwo jest ocenić z boku, był w rzeczywistości mechanizmem obronnym. To właśnie on pozwolił jej nie zniknąć, nie zostać zniszczoną i – co najważniejsze – ocalić siebie i swoje dziecko przed całkowitym upadkiem, przed życiem na ulicy, przed jeszcze większą tragedią.

    Ta książka nie mówi: „rób wszystko dla adrenaliny”. Ona mówi: „zobacz, co dzieje się z człowiekiem, kiedy zostaje sam, bez wsparcia, bez miłości, bez bezpieczeństwa”.

    Jeśli ktoś widzi tu tylko toksyczność i brak wartości, to być może nie dostrzegł najważniejszego – że to historia o walce o przetrwanie, a nie o wyborze wygodnych emocji.

    Czasem to, co z zewnątrz wygląda jak egoizm, jest ostatnią deską ratunku.

  • Pani opinia bardziej mówi o Pani oczekiwaniach wobec literatury niż o samej książce. Nie każda historia ma być wygodna, „ładna” i moralnie poukładana.I całe szczęście.
    Zarzucanie tej powieści „toksyczności” to trochę tak, jakby mieć pretensję do lustra, że pokazuje rzeczy, których wolelibyśmy nie widzieć. Bohaterka nie ma być wzorem do naśladowania, tylko pełnokrwistą, skomplikowaną postacią , a takich w literaturze wciąż jest za mało.
    Pisze Pani o braku lojalności, chaosie emocjonalnym i trudnych relacjach, jakby to były wady książki. A może to po prostu odważne pokazanie rzeczywistości, która nie jest czarno-biała i często daleka od Pani wyobrażeń o „właściwej” miłości?
    Najłatwiej jest ocenić bohaterkę i nazwać ją cyniczną. Znacznie trudniej dostrzec, że takie historie dzieją się naprawdę i że literatura ma prawo o nich mówić bez upiększania.
    Jeśli książka wywołuje dyskomfort, to być może właśnie dlatego, że jest prawdziwa, a nie dlatego, że jest „zła”.

  • Pani problemem nie jest ta książka, tylko to, że pokazuje rzeczy, które nie mieszczą się w wygodnych schematach. To nie bajka o idealnych ludziach, tylko historia o prawdziwych emocjach .Trudnych, niewygodnych i często brzydkich.
    Jeśli ta opowieść budzi w Pani dyskomfort, to być może dlatego, że jest bliżej życia, niż chciałaby Pani przyznać.

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *