„Księżyc jest pierwszym umarłym” z cyklu „Gdzie diabeł mówi dobranoc” Kariny Bonowicz należy do tych książek, których szkoda kończyć. Które lepiej czytać wolno, by starczyło na dłużej. Ta historia to rewelacyjny pomysł na wykorzystanie słowiańskiej mitologii.
Historia przesiąknięta dobrym humorem, świetnymi dialogami i ciętymi ripostami. Historia, która powstała z tęsknoty autorki za słowiańską mitologią i z przekory. Która chciała połączyć to, co nasze – wierzenia, przesądy, bóstwa – z nowoczesnością i humorem. I tak dawno temu, bardzo dawno, bo w XI w. czwórka przyjaciół sprzedała dusze za potęgę. I jak to zazwyczaj bywa, ktoś musi za to zapłacić. Pech chciał, że akurat trafiło na Alicję Kujadynowicz, 17-letnią dziewczynę, którą po śmierci rodziców ma się zająć dość osobliwa ciotka. Do tego Alicja dowiaduje się, że wilkołaki, wampiry, strzygi, nocnice i inne postacie rodem z opowiadań, które znała żyją, ba, odkrywa, że sama jest Guślicą, a wszystko co dzieje się w Czarcisławiu nie jest przypadkowe. Nawet zioła pozostawione w oknach. No ale jak się jest spadkobierczynią przeklętej mocy…Karina Bonowicz ma niezwykły dar do snucia takich opowieści. Choć przelane są one na karty powieści ma się wrażenie, że autorka siedzi obok czytelnika i opowiada tę historię. Lekkie piórko i duża dawka sarkastycznego humoru sprawiają, że czytanie tej książki jest ogromną przyjemnością. Bohaterowie nie drażnią, nie irytują, nawet ci, którzy mają więcej wad niż zalet i trudny charakter. Miasteczko, w którym toczy się akcja powieści nabrało tajemniczości i magii, które są wyczuwalne. Karina Bonowicz napisała świetną historię, po którą warto sięgnąć dla chwili relaksu i przyjemności.
Autor: Karina Bonowicz
Tytuł: Księżyc jest pierwszym umarłym
Wydawnictwo: Initium
Rok wydania: 2019
(AG)










