Mariusz Gawryś napisał książkę, która dosłownie porwała mnie w świat wrocławskich krasnali. Świat, który do tej pory znany był z przewodników i nielicznych sztywnych historii traktujących o tych małych istotach, które stały się symbolem Wrocławia. „Mira, Franek i krasnale. Tajemnica kamieni” to fantastyczna jazda bez trzymanki.
Od pierwszych stron książkę się wręcz pochłania. W tej historii nie ma czasu na nudę. Tu cały czas coś się dzieje. Historia miasta miesza się z bajką, legendami i starymi opowieściami w sposób tak naturalny, lekki i ciekawy, że czytelnik nie wie, kiedy dobiegła końca i czuje wielki niedosyt i apetyt na jeszcze więcej. Bo gdy znikają wszystkie wrocławskie krasnale to znaczy, że kryje się za tym jakaś afera i to gruba. I tak jest w rzeczywistości, a z krasnalami żartów nie ma, bo one strzegą historii i pamięci miasta od niepamiętnych czasów. A gdy do pomocy mają rezolutne dzieci, nie jest im straszny żaden urzędnik, który chce zniszczyć ich wspólny dom. Ta historia to zabawna opowieść o tym, że z dziećmi i małym ludem nie wolno zaczynać. Bo gdy ich siły się połączą potrząsną Wrocławiem tak, że każdy urzędnik nim postanowi wydać decyzję o rozbiórce jakiejś kamienicy, dwa razy się nad tym zastanowi. Mariusz Gawryś w bajkowy sposób opowiedział jedną z najbardziej znanych wrocławskich legend. Tempo, dynamika, dobry humor, niebanalna fabuła. Wszystko to sprawia, że ta historia żyje, a krasnale wciągają czytelnika do świata, z którego niekoniecznie chce wracać. I choć dzisiaj krasnale muszą pilnować Wrocławia z dobrze znanych turystom i mieszkańcom miejsc nie oznacza to, że zawsze w nich będą. Prawda? Bo one dopiero zaczynają, jak to w ostatnim zdaniu powiedziała Charlotta Piffinga.
Autor: Mariusz Gawryś
Tytuł: Mira, Franek i krasnale. Tajemnica kamieni
Wydawnictwo: Krasnalia
Rok wydania: 2026
(AG)










