Osiem miast, sto budynków, trzydziestu ośmiu robotników i dużo więcej elementów – to gra „Miasta marzeń” od Naszej Księgarni. Cel gry: zaprojektowanie nowej dzielnicy w danym mieście. Jedno pudełko to osiem wariantów gry, trudno więc się nią znudzić.
Rozgrywka zaplanowana jest na trzy kwadranse. Planszówka przeznaczona jest dla 2-4 graczy. Ja grałam z synem i korci mnie zaproszenie do wspólnej zabawy jeszcze dwóch osób. Przy czwórce graczy partia „Miast marzeń” jest chyba najbardziej emocjonująca, bo w ruch idą także tajemnicze pola…
O co chodzi? Najpierw wybieramy miasto – Meksyk, Sydney, Wenecję, Lizbonę, Buenos Aires, Barcelonę, Rio de Janeiro lub Nowy Jork. Przygotowujemy elementy dla każdego gracza, jak robotnicy czy znaczniki, wsypujemy budyni do woreczka i rozkładamy karty: fragmenty dzielnic, atrakcje, karty pomocy i celów. Teraz stajemy przed zadaniem: rada miasta ogłosiła konkurs na projekt nowej dzielnicy. Każdy gracz stara się zaprojektować dzielnicę spełniającą oczekiwania rady. Projekty muszą uwzględniać trzy rodzaje terenów (działki budowlane, parki oraz jeziora), a więc oprócz budynków projektujemy atrakcje wodne i parkowe.
Plansza podzielona jest na cztery strefy: celów, dzielnic, atrakcji i budynków. Gra trwa osiem rund. Przy dwójce graczy można skorzystać z wariantu, który zakłada, że każdy gracz ma ośmiu, a nie tylko czterech, robotników. Można te grę wydłużyć i powiększyć projektowaną dzielnicę.
Gra uczy strategii, planowania i przewidywania. A przy tym jest naprawdę śliczna, Jorge Tabanera stworzył piękne ilustracje. Planszówka jest tez bardzo dobrze wydana. Nie ma tu plastikowych pionków, robotnicy są drewniani, podobnie jak znaczniki. Budynki są natomiast wykonane z solidnego plastiku, a plansza jest gruba i wytrzymała.
Kto może w to zagrać? Każdy, a rekomendowany wiek to 10-110 lat.
Tytuł: Miasta marzeń
Autorzy: Phil Walker-Harding, Steve Finn, Jorge Tabanera
Producent: Wydawnictwo Nasza Księgarnia
(KOM)









