Powieść grozy „Mniedźwiedzi głos. Słyszysz dźwięk nocnej sonaty?” autorstwa Krzysztofa Polaczenki to międzygatunkowy utwór literacki, zawarty pomiędzy dramatem kryminalnym a powieścią, osadzonymi w surrealistycznych klimatach; począwszy od prozy, która chce być wierszem, motywów zjaw, mgieł, cieni, symboliki upiornej skóry niedźwiedzia, a na dziwnych zjawiskach wśród pól i metalowych konstrukcji silosów kończąc.
W Modrzawie znika obiecujący poeta Piotr Michałek. Aspirant Paweł Dembski wraz z Tajemniczym współpracownikiem angażują się w jego poszukiwania. Autor buduje złożoną konstrukcję fabuły. Centralną postacią jest nauczyciel języka polskiego. Ex-polonista aspirujący do roli pisarza, który z racji zawodu posiada łatwość operowania piórem, ma za zadanie rejestrować postępy w śledztwie na podstawie zapisów, notatek oraz nagrań z rozmów funkcjonariuszy. Fabuła jawi się jak malowanie dialogów czcionką. Wydaje się, że jesteśmy widzami jednej sceny, na której uruchamiane są kolejne postacie rozpoznane na taśmie z emocjami wyczytanymi z intonacji głosu. Początkowo jako komentator minionych zdarzeń, Ex układa narrację w formie sztuki teatralnej, samodzielnie pisząc prologi i wprowadzając didaskalia.
Podział na akty Maski, Twarze, Czaszki maluje bohaterów w coraz to nowych odsłonach od powierzchownego zarysu aż po esencję jaźni. Metaforyczne określenia kolejnych odsłon dramatu sugerują złożoność psychologiczną i symboliczną postaci. Dotykamy każdego poniekąd aktora, rozpoznajemy motywy jego działania, bodźce i wartości. Kursywą wyodrębniona proza poetycka, czy jak kto woli poezja prozy, zaginionego literata zaskakuje nas ewolucją od pompatycznych i nadętych tekstów do wiwisekcji osobowości i postępującego szaleństwa. Piotr postrzegany przez rówieśników jako outsider, prezentuje inny poziom percepcji, postrzegania środowiska zewnętrznego w kategoriach refleksów światła, rozmycia cienia i mroku, intensywności zapachów, czy muzyki modelowanej szmerem, wiatrem i deszczem. Nihilista czy pozer? Czy negacja świata jest wynikiem głębokiego przekonania filozoficznego, czy jedynie modną, powierzchowną maską mającą zwrócić uwagę i wywołać wrażenie. Dreszczem pisane historie nadają pęd akcji, jednocześnie w jakiś posępny sposób stają się zapowiedzią katastrofy, a melancholia, tajemniczość i szaleństwo to już nie tylko zabieg artystyczny.
Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że niewinne otrzęsiny z użyciem niecodziennego atrybutu zapoczątkowały lawinę katastrofalnych w skutkach zdarzeń. Kolejne niewyjaśnione zaginięcia, tragiczny finał współpracy z Tajemniczym zleceniodawcą oraz wypływające na wierzch mroczne tajemnice, potęgują gotyckie klimaty wprowadzone twórczością młodego artysty. Emocje sięgają zenitu, a gdy wydaje się, że punkt kulminacyjny jest za nami, zmienia się forma powieści. Teraz narrator Ex zostaje jej samodzielnym bohaterem. Zapowiedź przygody nie pozwala mu porzucić śledztwa. Atmosfera nabiera nowego, magicznego wymiaru. Baśniowy świat przeplata się z wątkami romansowymi. Przez moment zabawnym jest oglądać materializację kryzysu wieku średniego, czy posłuchać rozmowy potencjalnego szaleńca z wariatem. Jednak napięcie nas nie opuszcza.
Zagłębiamy się w siedemnasty wiek i wstydliwą kartę naszej historii, bezsensownego okrucieństwa, czasu polowań na czarownice. Ich potomkinie wciąż żyją wśród nas. Czy tylko sieją strach, a rzemiosło przodkiń zostało zarzucone? Marzymy o chwili oddechu, chcielibyśmy na moment uwolnić się do lęku i złych przeczuć. Zaciera się granica między światem materii a światem ducha. Na jeden moment sięgamy po piąty wymiar. Czy współczesne czarownice potrafią otworzyć portal między rzeczywistościami? Czy zaginieni to ofiary magii i klątw? Kogo jeszcze wciągnie mrok? Przekonajmy się zgłębiając lekturę „Mniedźwiedzi głos” młodego świdnickiego pisarza Krzysztofa Polaczenki.
Autor: Krzysztof Polaczenko
Tytuł: Mniedźwiedzi głos. Słyszysz dźwięk nocnej sonaty?
Wydawnictwo: Mimiko
Rok wydania: 2022
(UH)










