Tekst dostałam jeszcze przed procesem wydawniczym… „Requiem dla (nie)mojego miasta” to nie jest literatura, którą czyta się do kawy. To literacki ekshumacja, gdzie narrator nie oszczędza ani siebie, a...
Tekst dostałam jeszcze przed procesem wydawniczym… „Requiem dla (nie)mojego miasta” to nie jest literatura, którą czyta się do kawy. To literacki ekshumacja, gdzie narrator nie oszczędza ani siebie, a...