Powieść trafiła do mnie przedpremierowo. Jej fabuła opiera się na klasycznym, ale wciąż niezwykle chwytliwym schemacie: zderzeniu dwóch światów – chłodnego, wyrachowanego świata wielkich pieniędzy (Tomasz) z autentycznym, pełnym emocji i codziennych trudów światem „zaplecza” (Matylda). Taka trochę komedia omyłek, zwłaszcza na początku.
Naprzemienne rozdziały z perspektywy Tomasza i Matyldy pozwalają czytelnikowi zobaczyć te same wydarzenia z dwóch krańców spektrum emocjonalnego. To świetnie buduje napięcie i pozwala na ironiczny dystans wobec niezrozumienia między bohaterami. Wątek resocjalizacji relacji ojciec-syn to serce tej książki. Przemiana Franka i próby Tomasza, by „nauczyć się” własnego dziecka, są opisane z dużą wrażliwością, unikając przy tym nadmiernego patosu.
Jednak do dopracowania jest wątek finansowy – odważny, ale momentami balansuje na granicy prawdopodobieństwa.
Największym atutem tej powieści są postacie. Nie jednowymiarowe, co często bywa pułapką w tym gatunku.
Autorka operuje bardzo dynamicznym językiem. Świetnie radzi sobie z dialogami, które są żywe, pełne podtekstów i współczesnego slangu, co sprawia, że powieść wydaje się bardzo aktualna. Tekst potrafi przejść od lekkiej komedii do głębokiego wzruszenia (wspomnienia o Cecylii, wizyty na cmentarzu). Ta huśtawka emocjonalna jest kluczem do sukcesu w literaturze popularnej.
„O paanie!” to opowieść o tym, że godny miłości jest tylko ten, kto zatroszczy się o Ciebie bardziej niż Ty o niego. Tekst ma duszę, ma tempo i – co najważniejsze – ma bohaterów, których chce się spotkać w kolejnym tomie. Tak, bo ma być drugi tom. A może i kolejne…
Autor: Agata Król
Tytuł: O paanie!
(KOM)










