Czy matka zawsze czuje? Tak… DNA dziecka przenika przez łożysko do krwi rodzicielki. Zostaje w jej ciele na zawsze. Dlatego matka czuje, gdy dziecku grozi czy dzieje się coś złego…. „Belgijski potwór” Anny Krystaszek to nie jest zwykły kryminał. To książka, którą się przeżywa każdym nerwem, a po jej odłożeniu duszny klimat zostaje pod powiekami jeszcze na długo.
Autorka pisze chłodno, surowo, niemal klinicznie – i to właśnie ten brak zbędnych ozdobników sprawia, że opisywana tragedia staje się tak przerażająco realna.
Ta historia to oparta na faktach opowieść o dwunastoletniej Louise, która znika bez śladu. To historia jej matki, Alice, która wbrew procedurom i biurokracji „wie”, że jej córka cierpi. To wreszcie wielowymiarowy obraz piekła – śledzimy losy z perspektywy ofiary, rodziny, bezsilnej policji i… samych oprawców.
Dlaczego ta lektura boli? Macierzyństwo jest tu pokazane jako nierozerwalna, bolesna więź, która nie myli się nawet wtedy, gdy system zawodzi. Autorka nie oszczędza czytelnika. Widzimy dramat uwięzionej Louise, jej walkę o przetrwanie i rodzący się syndrom sztokholmski. A do tego przerażająca bezradność i biurokracja, która bywa ważniejsza niż ludzkie życie.
To lektura wyłącznie dla osób o mocnych nerwach. Jeśli szukacie mocnego, mrocznego thrillera psychologicznego, który dotyka najczarniejszych zakamarków ludzkiej natury, „Belgijski potwór” wbije Was w fotel. Ale lojalnie ostrzegam – tej historii nie da się „odczytać”. Ona w Was zostanie.
Autor: Anna Krystaszek
Tytuł: Belgijski potwór
Wydawnictwo: Lava Publishing Polska
Rok wydania: 2025
(KOM)










